Kadr z filmu The Immortal Man - pogrzeb Thomasa Shelby'ego

Muzyka Pożegnań

Jest w filmie „Peaky Blinders: The Immortal Man” scena Odejścia Thomasa Shelby, głównego bohatera, kończąca jego życie i historię. Scena przejmująca, piękna i symboliczna. Rodzina Thomasa Shelby ze strony matki miała romskie korzenie i zgodnie z romskim rytuałem taborowy wóz z ciałem Zmarłego jest podpalony przez jego syna i następcę. Nie ma „oficjalnego” pogrzebu, to bardziej rytuał, niż ceremonia, oczyszczenie i zamknięcie starego życia. Nie ma żadnej trumny, jest tylko ten wóz z romskiego taboru, symbol drogi, życia w ruchu, losu. Nikt nie płacze, jest akceptacja i respekt dla Zmarłego. I tylko ten ogień… intensywny, destrukcyjny, nie do zatrzymania, tak jak życie Thomasa Shelby.
Ale jest w tej scenie (w filmie) coś jeszcze, głęboko poruszającego. Muzyka. Przecież Romowie mają swoje piękne pieśni żałobne, nazywane czasem „gili”, emocjonalne i często improwizowane. „Na bahtale drom” , na szczęśliwą drogę, Bracie… ale takiej muzyki nie ma w filmie. Jest za to „Hunting The Wren” w wykonaniu irlandzkiej grupy Lankum, pieśń, która odnosi się do starej, celtyckiej legendy o ptaku strzyżyku, który dzięki sprytnemu oszustwu stał się „fałszywym” królem ptaków, a coroczne (zawsze 26 grudnia) polowanie na strzyżyka przez „wren boys” miało symbolizować walkę z nieuczciwością. Jednak to nie jest takie jednoznaczne.


Ostry jest wiatr
Zimny jest deszcz
Surowy jest dzień
Na szerokiej równinie

Przy kotlinie Donnelly’ego
Pod darnią i janowcem
Leży młody strzyżyk
Przeklęty przez świętych

Strzyżyk jest małym ptakiem
Tak pięknie śpiewa
Przechytrzył orła
Chowając się w jego skrzydłach



Strzyżyk to mały ptak
Oskarżany o nieszczęścia
Jego kształt jest wyśmiewany
Gdziekolwiek się pojawi

Z zimną wolą i whisky
Wykańczają strzyżyka
Z jego ciałem paradują
Na kiju przez miasto

(tłum: Agata Pochwała)


Celtycka legenda na romskim pogrzebie? Tu nic się nie zgadza. Pozornie. Jest jakaś więź między życiem Thomasa Shelby i losem małego strzyżyka. I nie trzeba jej nazywać, bo muzyka nie tłumaczy śmierci, ale przez moment pozwala ją przyjąć. W milczeniu i z zachwytem wobec ciszy, która pozostaje.